ot spadł z łóżka…

•2 październik, 2008 • Dodaj komentarz

to w sumie dziwne, że mój blog staje się zbiorem nekrologów… cóż począć, kiedy w chwili swojej świetności umiera ktoś  co prawda w pięknym miejscu, ale z dala od swojej rodziny przy tej jedynej osobie. o ironio…

znałem go tylko ze zdjęć i filmów zrobionych komórką, ale nie sposób nad nim łzy nie uronić i wpisu jako przestrogi przed nagłą śmiercią nie dodać.

na co zmarł? no właśnie…

piękno

•6 lipiec, 2008 • Dodaj komentarz

Jak rzadko zdaję sobie sprawę z faktu, ze piękno ze skazą jest doskonalsze od idealnego piękna. Ta wiecznie przeszkadzająca ludzka skłonność do ujednolicania i do łatwiejszego akceptowania form jednolitych…

Chaos jest pięknem.

morał z życia

•9 czerwiec, 2008 • Dodaj komentarz

jeśli masz czarne myśli nie idź do psychiatry – po tym czeka Cię już tylko śmierć.

najśmieszniejsze

•19 maj, 2008 • Dodaj komentarz

Co jest najśmieszniejsze w ludziach:
Zawsze myślą na odwrót: spieszy im sie do dorosłości, a potem wzdychają za utraconym dzieciństwem. Tracą zdrowie by zdobyć pieniądze, potem tracą pieniądze by odzyskać zdrowie. Z troską myślą o przyszłości, zapominając o chwili obecnej i w ten sposób nie przeżywają ani teraźniejszości ani przyszłości. Żyją jakby nigdy nie mieli umrzeć, a umierają, jakby nigdy nie żyli.

Paulo Coelho Być jak płynąca rzeka

eech.

•6 kwiecień, 2008 • Dodaj komentarz

tego się nie da opisać… a przynajmniej nie w prosty sposób…

garść porad na zaś.

•5 wrzesień, 2007 • Dodaj komentarz

nie-jestem-społeczny

bezsensowna profesja…

Jak bardzo kulturalne jest bycie niewidocznym na IM…

list-otwarty-do-wszystkich-ktorzy-prosza-mnie-o-pomoc-dotyczaca-komputerow/

Jak to jest, że dni, zdarzenia, chwile które były tak piękne, nagle stają się wstrętne i to bez żadnego, żadnego konkretnego powodu? Po prostu się zmieniają. Bez najmniejszej przyczyny.

P.K. Dick

wakacje.

•29 czerwiec, 2007 • 1 komentarz

nareszcie koniec. w pewnym momencie zaczynałem świrować, ale przemogłem się i pozostałem sobą. sesja jest samą przyjemności pod warunkiem, że nie brakuje ci 0,5 punktu do zaliczenia przedmiotu i przez to do stypendium naukowego. mnie zabrakło.

wybieram się tym razem do Afryki i do Węgier (wiem, co piszę – “do” – akurat te Węgry nie są tak duże, żeby pojechać “na”), może w góry albo nad jeziora, za granicę pewnie też.

cóż, udanych wakacji życzę nam wszystkim po równo (uwzględniając statystykę wejść wychodzi, że życzę jedynie sobie, bynajmniej nie przeszkadza mi to).

w razie, gdyby ktoś pytał mówcie, że jestem w Turcji.

świadomość.

•29 czerwiec, 2007 • Dodaj komentarz

można wyróżnić kilkanaście typów świadomości: cielesna, duchowa, przestrzenna, uczuciowa, techniczna, życiowa, porządku, znaczenia itd. jedna różni się od drugiej, a łączy je jedynie fakt, w jaki sposób ją odczuwamy – jako przeczucie.

większość z was uczyło się jeździć samochodem na kursie, by następnie zdać egzamin na prawo jazdy. cześć osób zapewne odczuła podczas szkolenia coś dziwnego i znajomego zarazem – w pewnym momencie samochód stał się przedłużeniem naszych kończyn. nie myśleliście już o tym, jak prowadzić samochód – po prostu jechaliście bez zastanawiania się, która noga jest na hamulcu czy kiedy i w którą stronę pchnąć drążek. stawaliście się samochodem. to właśnie jest jedna ze świadomości.

każdy z nas rodzi się z jakąś świadomością. albo inaczej: z kompletem różnorakich świadomości, na tyle jednak nierozwiniętych, że łatwiej nazwać tę grupę jedną, niż znaleźć odróżnialne.

świadomości, podobnie jak odruchy, można standardowo podzielić na wrodzone i nabyte. domyślacie się pewnie, że wrodzonych jest znikoma ilość, albo jest jedna (nikt zbytnio nie zwraca uwagi na to, co robią maluchy – dlatego mało o nich wiemy, aczkolwiek słyszałem o, niepotwierdzonym nawet wśród mu podobnych, medium umiejącym czytać myśli dzieci czy raczej otrzymywać informacje od nich, jak sam uważał). niektórzy uważają, że małe dzieci posiadają pewne subtelne zdolności duchowe, które stopniowo wytracają podczas dorastania. niestety, brak na to potwierdzeń innych niż te, które wszyscy znamy.

nabyta: cdn.

truciciel.

•13 czerwiec, 2007 • Dodaj komentarz

pheh. on chce mieć stygmaty. pragnie nadprzyrodzonych zdolności. rządny wiedzy nieobjawionej mu chce cierpieć w imię Jedynego a….. nie potrafi zrozumieć, dlaczego jego droga jest taka wyboista… przecież każdej nocy modlił się, opowiadał o swoich problemach, liczył na pomoc, a kiedy jej nie otrzymał w chwili największej słabości, zdziwiony niepowodzeniem stracił swą “ogromną” wiarę.

może za słabo się stara?

Nigdy nie poznasz czym jest wiara, jeśli nie zaczniesz prawdziwie wierzyć.

•10 czerwiec, 2007 • Dodaj komentarz

dreszcze. energia. światło.

czas egzaminacyjny owocuje płytką nicością mej weny. na nic samoupominanie siebie o coś wystającego ponad codzienność. po prostu świat się kurczy w tym czwartym, fikcyjnym wymiarze. coraz mniej miejsca dla artystycznego, dziwnego mnie.

jednak coś się stało. dziś w kościele…

to było to. to przenikanie. ten ból. ta rozkosz…

nie.. to nie było nic cielesnego. czysty duch. tylko i wyłącznie.

piękno..

a ja jak ta ćma zaczynam dążyć do światła.