Nigdy nie poznasz czym jest wiara, jeśli nie zaczniesz prawdziwie wierzyć.
dreszcze. energia. światło.
czas egzaminacyjny owocuje płytką nicością mej weny. na nic samoupominanie siebie o coś wystającego ponad codzienność. po prostu świat się kurczy w tym czwartym, fikcyjnym wymiarze. coraz mniej miejsca dla artystycznego, dziwnego mnie.
jednak coś się stało. dziś w kościele…
to było to. to przenikanie. ten ból. ta rozkosz…
nie.. to nie było nic cielesnego. czysty duch. tylko i wyłącznie.
piękno..
a ja jak ta ćma zaczynam dążyć do światła.

Dodaj komentarz