pamiętnikowo: wstałem. pouczyłem się na kolosa. pisałem kolosa. stwierdziłem, że spieprzyłem kolosa. pograłem w ping-ponga. spociłem się => dobry wf. wróciłem do pokoju. wziąłem prysznic. gorący. godzinny. potrzebowałem tego. usiadłem do kompa. sprawdziłem komunikator. jak zwykle. 14 opisów na 15 było pesymistycznych. przypomniało mi się, jak kiedyś teoretyzowałem, jakie będzie to pokolenie na podstawie dorobku kilkudziesięciu młodych polskich zespołów. trendy nie zmieniły się. nadal jest źle. zastanawiam się, czy istnieje cokolwiek, co może poprawić nam humor? ‘nam’ w sensie ‘wszystkim i mnie również’. ulegnę i ja i napiszę: ‘wątpię’.
niezdecydowany w kwestii rozrywki na resztę dnia postanowiłem włączyć jakiś film. 234 stron po 80 linijek pozycji, których nie obejrzałem. kolejny raz stwierdziłem, że wybór ogranicza. włączyłem coś w końcu. najnowszy film Mela Brooksa. może go obejrzę. póki co, od godziny jestem na 280 sekundzie…
wczoraj kumpel stwierdził, że przydałby się system głosowania na gg`owe opisy. najwyraźniej myśli, że zostawi konkurencję w tyle… pomyślimy, zobaczymy.
wpadłem na pomysł, by pisać we dwoje książkę. jeden rozdział o nim, jeden o niej. krzyżowo, na zmianę. ten pierwszy piszę ja, ten drugi… muszę odnowić stare kontakty… a może ktoś z czytających chce spróbować?
studia skrzywiają. liczenie całek zaczyna mi przynosić przyjemność. tego się po sobie nie spodziewałem. rozumiem sudoku, programowanie, ale całki?
jeszcze nie jadłem. umieram z głodu….
Napisane w Bez kategorii