szklana kula w objęciach płomieni.

•10 maj, 2007 • Dodaj komentarz

ostatnimi czasy praktykuję technikę wzbudzania dreszczy w ciele przy wykorzystaniu ulubionej muzyki. wielokrotne fale przebiegające przez ciało w rytm melodii. po dłuższej chwili zamieniam się w szklaną kulę rzuconą jakby w ogień przechodnich tonacji. czułem jak mnie spalał, jak wrzała krew w moich ramionach. widziałem jego soczysty, pomarańczowy kolor…
w formie naturalnej występowało to podczas słuchania muzyki klasycznej, teraz potrafię już się tym prześwietnie bawić znakomicie zastępując wszelkie dotychczasowe rozrywki godziną relaksu tak ukochanymi dźwiękami.

a jednak samotność do czegoś się przydaje…

trzecie, niekoniecznie moje ja. wyliczanka.

•10 maj, 2007 • Dodaj komentarz

moje działania są jakby nie moje. to, co robię, widzę jakby stojąc obok z innej, trzeciej, perspektywy nie do końca przejmując się tym co robię i w jaki sposób. owe ja zewnętrzne kieruje się wyłącznie instynktem i sprawdzonymi, wielokrotnie utwardzanymi ścieżkami. ja wewnętrzne przygląda się temu zastanawiając się, kim jest i czemu akurat tam się znalazło. do tego dochodzi moje trzecie ja. alter ego mojego alter ego. to najbardziej krwiste i nieubłagane, pragnące destrukcji i splugawienia wszystkiego co żyje i istnieje. i to chyba jego najbardziej obawia się moje wewnętrzne ja. że kiedyś trzecie przejmie inicjatywę i nas wszystkich zaprowadzi ku zagładzie, pojmowanej przez nie jako pierwotnej czystości. beh. czy ktoś leżący w kałuży krwi może być czysty? obmyty z grzechów?

pytanie brzmi, kto to napisał? albo który z nas?

yin i yang. dobro i zło. czerń i biel. normalność i patologia. linux i windows. quake i unreal tournament.  kaczka i… kaczka?

mężczyzna i kobieta. seks i masturbacja. narodziny i śmierć. zapłodnienie i aborcja. protoczłowiek?

czystość i brud. ład i nieporządek. samokontrola i kontrola. miłość i władza. pragnienie i jego realizacja.

piękno i brzydota. szczęście i smutek. cisza i wrzask. mądrość i debilizm. sprawność i kalectwo. pokarm i wymioty.

spokój i szaleństwo.

nudności

•10 maj, 2007 • Dodaj komentarz

to jest nudne, to jest głupie, to banalne, tamto idiotyczne, do niczego się nie nadaje, otacza atmosferą zażenowania i pierdołowatości….

a idzcie w cholerę!

będę pisał to, co chcę napisać.

aspartam be!

•15 kwiecień, 2007 • Dodaj komentarz

niedobrze mi. kupiłem sobie napój, bezalkoholowy, dwulitrowy. z ciekawości zacząłem czytać, co tam za środki konserwujące dorzucają. benzoesan sodu – normalka. i tak in plus, bo tylko jeden. sprawdzam na wikipedii. wywołuje raka. o tam, raz się żyje. dalej. substancje słodzące. cyklaminian sodu. sacharynian sodu. acesulfam K, aspartam. sprawdzam pierwsze dwa. nie ma na wiki. ten trzeci za trudny do wpisania. czytam o aspartamie. włosy mi się jeżą. chcę wymiotować. wypiłem już litr tego świństwa.

wyjeżdżam na jakąś bezludną wyspę, albo gdzieś, gdzie nie ma aspartamu. może do Japonii?

linki:

http://www.zigzag.pl/jmte/nutra_sweet.htm

gdyby tam już nie było…

wszystkie artykuły tego autora, również ten o aspartamie, w wersji offline: jmte.zip

pyszności…

mój piątek 13.

•13 kwiecień, 2007 • Dodaj komentarz

pamiętnikowo: wstałem. pouczyłem się na kolosa. pisałem kolosa. stwierdziłem, że spieprzyłem kolosa. pograłem w ping-ponga. spociłem się => dobry wf. wróciłem do pokoju. wziąłem prysznic. gorący. godzinny. potrzebowałem tego. usiadłem do kompa. sprawdziłem komunikator. jak zwykle. 14 opisów na 15 było pesymistycznych. przypomniało mi się, jak kiedyś teoretyzowałem, jakie będzie to pokolenie na podstawie dorobku kilkudziesięciu młodych polskich zespołów. trendy nie zmieniły się. nadal jest źle. zastanawiam się, czy istnieje cokolwiek, co może poprawić nam humor? ‘nam’ w sensie ‘wszystkim i mnie również’. ulegnę i ja i napiszę: ‘wątpię’.

niezdecydowany w kwestii rozrywki na resztę dnia postanowiłem włączyć jakiś film. 234 stron po 80 linijek pozycji, których nie obejrzałem. kolejny raz stwierdziłem, że wybór ogranicza. włączyłem coś w końcu. najnowszy film Mela Brooksa. może go obejrzę. póki co, od godziny jestem na 280 sekundzie…

wczoraj kumpel stwierdził, że przydałby się system głosowania na gg`owe opisy. najwyraźniej myśli, że zostawi konkurencję w tyle… pomyślimy, zobaczymy.

wpadłem na pomysł, by pisać we dwoje książkę. jeden rozdział o nim, jeden o niej. krzyżowo, na zmianę. ten pierwszy piszę ja, ten drugi… muszę odnowić stare kontakty… a może ktoś z czytających chce spróbować?

studia skrzywiają. liczenie całek zaczyna mi przynosić przyjemność. tego się po sobie nie spodziewałem. rozumiem sudoku, programowanie, ale całki?

jeszcze nie jadłem. umieram z głodu….

03:52 wschód księżyca. 04:01 poranne pianie koguta.

•11 kwiecień, 2007 • Dodaj komentarz

dziwne. spałem dziś dwie i pół godziny. myślałem, że nie wstanę, a jednak… zmęczenie dopiero teraz sięga apogeum…

04:09  ponowne pianie.

wstrząśnięty długim dniem, z trudem udaje mi się przypomnieć, o czym jeszcze dziś rano myślałem. o tym, że mogę pisać kolejnego bloga. osobistego. bardzo. że mógłbym dzielić swoje zmartwienia z cyfrową próżnią internetu. że mógłbym rozważać różne sytuacje, które normalnie wyglądałyby na tragiczne. że wymóg argumentowania każdego słowa i czynności pozwoli na lepszą orientację w tym drapieżnym świecie…

04:21 kolejne pianie.

udaje mi się w pewien sposób zapanować nad odpoczynkiem mego umysłu. eksperymentuję chociaż świadom jestem, że na dłuższą metę skończy się to dla mnie fatalnie poprzez obniżenie mej całkowitej produktywności.

04:27 odgłos wolno nadjeżdżającego samochodu.

zostawię filozofowanie innym. przynajmniej dziś.

23:49 teraz nie myślę ani trochę.

sen / święta

•5 kwiecień, 2007 • Dodaj komentarz

tak.. poćwiczyłem trochę w gimpie korzystając z kursu z najnowszego .psd. nawet coś wyszło, choć nie to, co miało wyjść…

słońca prawie wcale nie widać. może przez to, że mam zasłonięte okna reklamą OLYMPUSa? na razie depresji z tego powodu nie odczuwam. zobaczymy, co będzie latem…

prima aprilis. nie pamiętam, żebym kiedykolwiek obraził kogoś w prima aprilis. w tym roku udało mi się.. nie mam pojęcia jak.. może niektórzy nie mają poczucia humoru? a może wpędziłem ją w depresję? ech, kobiety.
ach.. sen.. był niesamowity. śniło mi się, że gadałem ze szczurem mojego wzrostu, w białym fartuchu, z okularami. a gadałem o czym? oczywiście o laborce…. wniosek: za dużo PPOMów i Douglasa Adamsa :-P

święta. wszyscy powyjeżdzali.. tylko ja stwierdziłem, że warto usiąść przed ebookiem z analizy.. bywa. btw. mokrego zająca!

szkicszkic psd

280. 70% ciepła człowieka ucieka przez głowę*

•22 marzec, 2007 • Dodaj komentarz

Warszawa

Od ponad miesiąca mieszkam w stolicy. Od ponad miesiąca chodzę po największym mieście w Polsce. Rozczarowałem się. Telewizyjna Warszawa obiecywała piękno, technologię, rozrywkę… Tymczasem tu i ówdzie widzę dziury po brakujących płytach chodnikowych, zepsutą sygnalizację świetlną, błoto i bałagan. Technologia, i owszem, jest, tyle że sprzed 30 lat. Rozrywka jest, o ile się dużo wypije albo wypali, bo w innym przypadku marna szansa. Pałac Kultury i Nauki wygląda jak wielka szara rudera. Gdzieniegdzie tylko można znaleźć jakiś ciekawy projekt budynku, niestety mocno kontrastujący z warszawskim trendem upodobniania się do slumsowych szop. Nie wygląda na to, by coś to miasto mogło zaoferować podobnemu mnie turyście, chcącemu po prostu żyć. Oprócz mnie nikt nie zdaje się zauważać tej bezbarwności… A może ja po prostu się duszę?

*cytat z tarczynowego kapsla

saturday`s night / całki

•18 marzec, 2007 • Dodaj komentarz

no nie piję, nie piję… bo jest mnóstwo ciekawszych rzeczy do robienia od pierdolenia i chlania. tylko, że nie zawsze się chce…

całki. całki. całki.

myślę nad swoją stroną domową. trzeba będzie wypożyczyć wszystkie .psd z biblioteki i wykuć się na pamięć. może będzie coś podobnego do oryginalnej strony windows vista, ale potrzebne mi raczej coś bardziej funkcjonalnego. chociaż… i tak muszę zrobić dwie strony, z czego jedną oficjalną…

btw. w windows vista nie ma nic odkrywczego, przynajmniej jak na razie nic nie znalazłem… najgorsze jest to, że zmienili GUI w paintcie. teraz miliony użytkowników nie będą potrafiły obsłużyć programu do obsługi grafiki..

całki… całki…całki…

pomy.. anal… pomy.. anal…

zaczyna się litania, niedługo kolosy… nic to. trzeba stawić czoło złu albo samemu nim być..

o, niedługo koncert killset, bodajże 25 IV w aurorze. wybieram się, a jakże!

http://pr0n.pl

http://deviantart.com

nowy wpis

•15 marzec, 2007 • Dodaj komentarz

dawno się tu nie dopisywałem.. może znajdę czas i inspirację…